Wiadomości

Jarmark Dominikański: małe cacka zawsze w cenie

Najnowszy artukuł na ten temat

Ostatni weekend z kołem widokowym na Wyspie Spichrzów

Jak zawsze na Jarmarku Dominikańskim można przebierać w starych zegarkach. Na zdjęciu Doxa z 1907 r. z wciąż sprawnym mechanizmem.
Jak zawsze na Jarmarku Dominikańskim można przebierać w starych zegarkach. Na zdjęciu Doxa z 1907 r. z wciąż sprawnym mechanizmem. Fot. MN

Małe jest piękne, ale... drogie. Wiedzą o tym stali bywalcy targu staroci, który rokrocznie jest częścią Jarmarku św. Dominika. Stare zegarki, biżuteria, srebra, bibeloty, porcelanowe cacka mają swoją cenę, bo to przedmioty z duszą - twierdzą koneserzy.



Porcelanowa filiżanka Meissen - 400 zł
Porcelanowa filiżanka Meissen - 400 zł Fot. MN
Jarmark Dominikański trwa już od tygodnia. I jak każdego roku ma co najmniej dwa oblicza. Jedno z nich to ocierająca się o kicz tandeta, drugie to perełki z lamusa, na które polują koneserzy sztuki, kolekcjonerzy antyków, miłośnicy przedmiotów z ciekawą przeszłością. Cieszy, że przybywa artystycznych stoisk z rękodziełem, smuci mała liczba wartościowych przedmiotów "z duszą".

W związku z tym, że rokrocznie zaglądamy na starocie, i tym razem wybraliśmy się na mały rekonesans, by sprawdzić czy jest na czym zawiesić oko. W tym roku pominęliśmy meble i szafy, stoły, krzesła, komody, wiszące zegary, płótna i zastawy stołowe. Uwagę skupiliśmy na codziennych przedmiotach użytkowych.

Srebrna pudernica z okresu międzywojennego - 500 zł, obok
srebrna papierośnica z carskiej Rosji - 900 zł
Srebrna pudernica z okresu międzywojennego - 500 zł, obok srebrna papierośnica z carskiej Rosji - 900 zł Fot. MN
To co stale króluje na jarmarku, to niewątpliwie porcelana. Na wielu stoiskach można wypatrzyć porcelanowe figurki w wersji mini i maksi, a także ciekawe filiżanki. W cenie są oczywiście wyroby niemieckiej fabryki Meissen. Za małe figurki zapłacimy od 500 do 1000 zł, za filiżankę zaś około 400-500 zł. Nie brakuje jak zawsze wyrobów marki Rosenthal.

Towarem, w którym można przebierać na starociach są zegarki, za które trzeba zapłacić od 700 zł do 4000 zł i więcej. Cena uzależniona jest od marki, dostępności danego modelu na rynku, datowania przedmiotu. Znajdziemy tu więc kieszonkową Doxę za 700 zł, Omegę na rękę za 2500 zł oraz IWC z 14-karatowego złota z roku 1900 za 4 tysiące.

Czy odwiedzasz targ staroci?

Zawsze, lubię starocie i szukam perełek 19%
Chętnie, lubię popatrzeć na przedmioty sprzed lat 47%
Rzadko, bo nie stać mnie na zabawki za kilkaset złotych 15%
Omijam, nie jestem kolekcjonerem, nic mnie tam nie interesuje 19%
zakończona Łącznie głosów: 406
Nie brakuje oczywiście srebra. Srebrnych wyrobów jest całe mnóstwo: zaczynając od łyżeczek, sztućców, cukierniczek, aż na dzbanuszkach i małych paterach kończąc. Towarem reglamentowanym nie są ani męskie srebrne papierośnice (800-900 zł), ani damskie puzderka (400-500 zł).

Wśród ciekawych rzeczy, jakie upolowaliśmy, których na pewno nie można znaleźć na pęczki są: srebrna szkatułka na znaczki (450 zł), starogdańska torebka damska (500 zł) oraz ażurowy 3-częściowy komplet damski w angielskim stylu, na który składa się lusterko i dwie szczotki (300 zł).

Rozmowy z klientami i wystawcami, prowadzą do wspólnego wniosku: w jarmarku coś się popsuło. Narzekają i jedni, i drudzy.

- Chodzę po targu staroci co rok, bo to moja pasja. Muszę jednak przyznać, że nie widzę tu nic ciekawego. Spodobał mi się pewien przedmiot ale nie jest on wart tej ceny. Obserwuję od kilku lat, że trafi jakaś perełka to handlowcy krzyczą za nią bajońską sumę. Mam wrażenie, że ceny są sztucznie podbijane. Prawdziwi koneserzy sztuki i znawcy antyków szukają okazów w antykwariatach, polują na wartościowe przedmioty na aukcjach, odwiedzają pchle targi za granicą - twierdzi pan Mateusz.

Z kolei wystawcy skarżą się na wyjątkowo mały ruch w tym roku i nikłe zainteresowanie towarem.

- W tym roku na razie jest bryndza, dziennie sprzedaję tylko kilka sztuk. Na razie nie zarobiłem nawet na postój. Widać, że ludzie nie mają pieniędzy, a ci co mają, to myślą, że wyszarpią cenną rzecz za bezcen - mówi pan Konrad. - Przyjechałem na jarmark piąty raz, ale będzie to chyba ostatni. Kompletnie mi się to nie opłaca, bo stoisko drogie, a utarg żaden - wyznaje jeden z handlujących, który z racji wąskiego grona wystawców chciałby pozostać anonimowy.

Opinie (32) 6 zablokowanych

  • "Na razie nie zarobiłem nawet na postój."

    to samo z czynszami w innymi oplatami w Gdansku. Targowisko z 3 maja bylo ostatnim ktore sie oplacalo. Co wladze zrobily z tego miasta przez 15 lat?
    pelno bankow i salonow komorkowych.

    • 66 10

  • Problemem pchlego targu na Jarmarku Dominikańskim jest fakt, że mnóstwo artefaktów, to...podróbki.

    W latach 70/80-tych 99% wystawianych artefaktów to były oryginały - w szczególności mówię tutaj o militariach. Żaden z szanujących się kolekcjonerów już nie robi zakupów na Jarmarku; raczej na forach tematycznych "fanty" z Jarmarku są przedmiotem żartów i kpin.

    Parę lat temu dwóch cwaniaczków z Wrocławia trafiło gdzieś na wykopkach stemple do nabijania "waffenamtów" (niemieckie odbiory wojskowe) i nabijali na czym się tylko dało...łącznie z cynowym nocnikiem (nie żartuję!!)...który kupił jakiś naiwniak. Ci, którzy obecnie handlują na Jarmarku to cwaniacy, którzy żerują na braku wiedzy początkujących kolekcjonerów i wciskają chińskie "Ludwikówki" po 5-6tyś zł.

    • 63 2

  • taaa

    i jak co roku te same hełmy SS - dokładnie te same i identyczne. Jak zwykle legendarny kit - PANIE ORYGINAŁY !!

    • 59 1

  • Uwaga na podrabiane masowo "antyki "

    Np. kołatki do drzwi z wizerunkiem lwa . Kupowane w Castoramie , lub innym markecie za kilka lub kilkanaście złotych i postarzane w kwasie siarkowym i za pomocą palnika jubilerskiego .Tandetna mosiężna wypolerowana kołatka made in China zamienia się w 100-200 letni "antyk"za pomocą wytrawiania i nagrzewania mosiądzu. Mogę opisać wiele innych rzeczy ,ale nie będę wyręczał ludzi odpowiedzialnych za walkę z oszustami......

    • 71 0

  • chętnie poczytam, jak możesz napisz. bo na prawo czy dziennikarzy w tym kraju nie ma co liczyć.

    • 33 1

  • kto ma wiedzieć ten wie...

    kto zarabia na Jarmarku...

    • 22 1

  • tiaaa..strychówa z fasunkiem, numery zgodne, tarczki jak nowe, autograf właściciela i parabelka w gratisie jako bonus :/

    • 18 2

  • Kiedyś można było na Jarmarku kupić takie przedmioty w cenie...

    okazyjnej, gdyż nie zawsze sprzedający wiedział co ma i sprzedawał to często za jakieś grosze. Teraz to niemal sami wyspecjalizowani handlarze antykami tam sprzedają i takich okazji jest niewiele, już nie mówiąc o tych co też się za bardzo nie znają, ale za np. zegarek wart 300 złotych wołają sobie 500-600 zł "Bo to zabytek jest"

    • 35 0

  • ankieta

    nie chodzę, bo boję się uszkodzić filiżankę za 400 zł

    • 38 3

  • Nie chodze tam. Olewam tych cwaniaczkow i ich zlom. Tlok , badziew i tandete

    Zlomu nie potrzebuje , wysluchiwac kitow i bajeczek od tepych ludzi tym bardziej. Badziew niech sobie trzymaja do nastepnego roku. Albo i do konca zycia. wiekszosc to smieci lub podroby. Nie wiem jakim trzeba byc tepym by tam cokolwiek kupowac i po co???

    • 35 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

archiwum wiadomości »

Mapa jarmarku

Mapa jarmarku

Parkingi w Gdańsku

Parkingi w Gdańsku